Pływanie w tempie (Pacing) – Dlaczego Twój najszybszy początek to gwarancja najgorszego wyniku?
Stajesz na słupku startowym lub na brzegu plaży podczas zawodów triathlonowych. Adrenalina buzuje w żyłach, serce bije jak oszalałe, a w głowie masz tylko jedną myśl: „Muszę ruszyć mocno, żeby uciec przed tłumem”. Sygnał startu, wpadasz do wody i zaczynasz młócić ramionami z maksymalną częstotliwością. Pierwsze 50 metrów lecisz jak rakieta, czując niesamowitą moc. Jednak w okolicach setnego metra dopada Cię niewidzialna ściana. Płuca płoną, mięśnie ramion momentalnie twardnieją, a każdy kolejny ruch staje się katorgą. Właśnie stałeś się ofiarą najpowszechniejszego błędu w pływaniu długodystansowym – braku umiejętności zarządzania tempem, czyli tzw. pacingu.
W wodzie obowiązuje bezwzględna zasada fizjologii: dług energetyczny zaciągnięty na pierwszych minutach wysiłku spłaca się z gigantycznymi odsetkami do samego końca wyścigu. Kiedy ruszasz zbyt agresywnie, Twój organizm błyskawicznie wchodzi w strefę przemian beztlenowych (anaerobowych). Gwałtowny skok poziomu kwasu mlekowego we krwi paraliżuje koordynację ruchową. Tracisz wtedy „czucie wody”, Twój wysoki łokieć opada, a biodra lądują na dnie basenu. Zaczynasz walczyć o każdy oddech, a Twoja prędkość drastycznie spada. Prawda jest brutalna – sekundy, które zyskałeś na początku, zamienią się w minuty straty na finiszu.
Kluczem do mistrzowskiego pacingu jest strategia negative split (druga połowa dystansu pokonana szybciej niż pierwsza) lub utrzymanie idealnie równego tempa (even pacing). Elitarni pływacy długodystansowi poruszają się jak szwajcarski zegarek. Potrafią pokonywać każdą setkę basenu z dokładnością do ułamka sekundy. Jak wypracować taką kontrolę we własnym ciele? Przede wszystkim musisz zacząć regularnie korzystać z zegara treningowego na basenie lub specjalnych metronomów pływackich (tzw. Tempo Trainer), które wkłada się pod czepek. Urządzenie to emituje sygnały dźwiękowe w określonym rytmie, ucząc Twój układ nerwowy stałej kadencji i eliminując rwanie tempa.
Podczas kolejnego treningu tlenowego spróbuj celowo zacząć pierwsze dwa baseny w tempie, które wydaje Ci się wręcz „za wolne” i śmiesznie lekkie. Skup się wtedy na maksymalnym wydłużeniu kroku pływackiego i idealnej hydrodynamice. Dopiero w połowie zadania zacznij stopniowo, o kilka procent, dokładać siły do chwytu wody. Zobaczysz, że dzięki zachowaniu równowagi kwasowo-zasadowej na początku, będziesz w stanie utrzymać wysoką prędkość w końcowej fazie, wyprzedzając tych, którzy wystrzelili na starcie jak z procy. Pacing to sztuka dojrzałości i chłodnej kalkulacji. Wygrywa nie ten, kto potrafi najszybciej ruszyć, ale ten, kto potrafi najwolniej zwalniać.